|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tiny
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 233
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią 19:23, 11 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
też kocham pogo ;*** Taka fajna atmosfera wszyscy razem bez ograniczeń
Ja nie wiem czy nawet mam u niego jakiś szanse....... ;(
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Citzen
Dołączył: 08 Lip 2008
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Sob 14:41, 12 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
A kto nie kocha pogo?
Ta "charyzma" jest najważniejsza. Gdyby był inny, nie szalałabyś za nim.
A zastanawiałaś się kiedyś, co by było, gdyby był on Twoim najbliższym kumplem, a nie chłopakiem? Już dwa razy w moim życiu udało mi się w porę odkryć, że wcale mi nie zależało na bliskości z chłopakiem, tylko na tym, by był on po prostu moim przyjacielem. Cenię sobie męskie przyjaźnie ponad złoto Ameryki.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tiny
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 233
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Sob 16:34, 12 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
Wszyscy ?
Właściwie się nie zastanawiałam... ale masz racje gdyby był inny,jest za bardzo miły. Kurczę... jak powiedział do mnie ,ze jestem "bardzo ładna" to byłam szcześliwa przez 3 dni... i jak tu się nie zakochać... te jego spojrzenie...
Jeszcze tak dodam to on ma dość duże powodzenie, a jest ciągle sam .
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Citzen
Dołączył: 08 Lip 2008
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Sob 21:46, 12 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
Może czeka na tą jedyną? Romantyk.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tiny
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 233
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 7:01, 13 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
Nie... romantykiem to on nie jest. "Idzie przed siebie wszystkie sprawy w dupie ma"
Ma tyle wad jednak mnie coś przyciągnęło ... życie... trzeba się pogodzić
Teraz opowiem taką historyjkę o mojej ciotce. Kiedy była w podstawówce(teraz gimnazjum ) kręciło się wokół jej wielu chłopaków również zakochał się taki, który nie starał się o nią, bo uważał, że nie ma szans. Miała wielu chłopaków, zmieniała jak rękawiczki. Z ostatnim była bardzo długo (chyba z 3 lata) spotkała tego ze szkoły i... teraz są małżeństwem od 2 lat. Przeznaczenie. W młodości się nie udało, ale w przyszłości tak.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Citzen
Dołączył: 08 Lip 2008
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 21:26, 13 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
Hm, jak już wyskakujemy z love story, to mogę opowiedzieć swoją, bez happy endu.
Otóż pewien chłopak zakochał się we mnie w podstawówce (bez zbędnych skromności - nie tylko on, w podstawówce miałam powodzenie, niestety nic nie trwa wiecznie). Wysyłał mi listy miłosne, chodził wiecznie za mną i takie tam bzdury, jak to dzieci Trwało to od przedszkola aż do szóstej klasy. Za każdym razem odmawiałam, bowiem wtedy w głowie miałam wyłącznie naukę, a poza tym chłopak należał do typowych "badboy'ów", wieczne przypały itp, a ja byłam tylko skromną, grzeczną, dobrą uczennicą, więc uważałam, że do siebie nie pasujemy.
Nadeszło gimnazjum, rozeszliśmy się do różnych szkół. Jako że w szóstej klasie nawiązaliśmy kontakt na stopie przyjacielskiej, kumplowaliśmy się ze sobą normalnie, robiliśmy wypady na miasto i takie tam.
No i stało się, pewnego razu oświadczył mi cały rozpromieniony, że ma dziewczynę. Na początku nie przeszkadzało mi to... dopóki mi jej nie przedstawił i dopóki nie zobaczyłam go w jej ramionach, że tak to ujmę. Wtedy ją znienawidziłam. Byłam okropnie zazdrosna... Aż udało mi się doprowadzić do ich rozstania (tak, co ze mnie za przyjaciółka...). Na początku przechodził załamanie. Pocieszałam go jak mogłam. Bezskutecznie. Nie przyjmował do wiadomości innych dziewczyn. Częściej gdzieś wychodziliśmy, razem z innymi koleżankami, żeby tylko o niej zapomniał. Wtedy.. być może właśnie wtedy się zakochałam. Na zabój. On do niej wrócił, co skumulowało moją zazdrość.
Gdy tylko się z nią rozstał, zabrakło mi odwagi, żeby wyznać mu co czuję. W związku z tym znalazł sobie nową dziewczynę, która znienawidziła mnie od razu. Zniszczyła naszą przyjaźń już po pierwszym miesiącu bycia z nim. Przetrwali ze sobą całe 6 miesięcy, podczas których unikaliśmy się z kolegą, ze względu na nią. Później się rozstali i znów brakuje mi odwagi, żeby cokolwiek mu powiedzieć... Tym bardziej, że nie jesteśmy już przyjaciółmi.
A ja dalej zakochana ....
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tiny
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 233
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pon 7:49, 14 Lip 2008 Temat postu: |
|
|
Oj... Tak to już w życiu bywa ;( może akurat kiedyś w przyszłości będziecie razem
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|